Relikwie w parafii
bł. ksiądz Michał Sopoćko
bł. ks. Michał Sopoćko
bł. ks. Michał Sopoćko
"Jest to kapłan według Serca Mojego, miłe Mi są wysiłki jego." (słowa Jezusa do siostry Faustyny)
Życiorys. Ksiądz Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 roku w Juszewszczyźnie (zwanej też Nowosadami) w powiecie oszmiańskim w rodzinie szlacheckiej, kultywującej religijne i patriotyczne tradycje. W ich duchu od najmłodszych lat był wychowywany. Religijna atmosfera panująca w domu Sopoćków i ogólnie religijne środowisko, w którym Michał wzrastał, rozbudziły w nim już od dzieciństwa szczególniejszą pobożność oraz pragnienie poświęcenia się służbie Bożej w kapłaństwie. Po ukończeniu szkoły miejskiej w Oszmianie wstąpił, wspierany materialną pomocą życzliwości opiekunów - J. Waltz i J. Zmitrowicza, w 1910 roku do Seminarium Duchownego w Wilnie. Podczas jego pobytu w Seminarium, w 1911 roku, zmarła mama Michała. Święcenią kapłańskie otrzymał w 1914 roku. Mszę św. prymicyjną odprawił w dniu 29 czerwca w kościele parafialnym w Łebiedziewie, gdzie jako zarządca majątku przebywał jego ojciec. W latach 1914-1918-10- był wikariuszem w parafii Taboryszki. Zajmował się katechizacją młodzieży, nauką śpiewu, zorganizował chór parafialny, zaczął kompletować bibliotekę parafialną. Poznawał parafian, ubolewał nad ich ubóstwem, solidaryzował się z cierpiącymi i krzywdzonymi przez okupantów, stawał w ich obronie,  wspierał du-
Dom w którym urodził się Michał Sopoćko
Dom w którym urodził się
Michał Sopoćko
chowo, a nawet materialnie. Jeszcze bardziej troszczył się o wiarę i stan moralny parafian. Aby umożliwić uczestnictwo w niedzielnej Mszy świętej doprowadził do zorganizowania kaplic w odległych od Taboryszek miejscowościach, Miednikach Królewskich i Onżadowie. Sam je obsługiwał nie licząc się z wielkim wysiłkiem, a nawet zdrowiem. Po ustąpieniu Rosjan i przejściu pod okupację niemiecką ksiądz Michał założył około 40 kilkuklasowych szkółek. W większości z nich prowadził katechizację.

Studia w Warszawie. W 1918 roku wyjechał do Warszawy i podjął studia w zakresie teologii moralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończył magisterium w 1923 roku, a w 1926 roku uzyskał tam tytuł doktora teologii. W latach 1922-1924 studiował także w Państwowym Instytucie Pedagogicznym. Od 1919 roku był jednocześnie kapelanem wojskowym. Opieka duszpasterska, praca dydaktyczno-wychowawcza, społeczna, charytatywna, troska o kościoły i kaplice - przeprowadził gruntowną przebudowę kościoła na Marymoncie - wypełniały całkowicie czas kapelana. W 1924 roku ks. Michał powrócił do rodzimej diecezji, pozostając nadal w duszpasterstwie wojskowym, teraz już w Wilnie, aż do 1929 roku. Kochał żołnierzy, ale nie pobłażał im, stawiając jednocześnie wymagania odnośnie do postaw religijnych i obywatelskich. Gotowość Sopocki do wielorakiej służby Kościołowi i społeczeństwu wyraziła się również w jego zaangażowaniu w dydaktyczną pracę wśród nauczycieli. Kuratorium Wileńskiego Okręgu Szkolnego zatrudniało go przez szereg lat do prowadzenia wykładów dla nauczycieli z psychologii, pedagogiki oraz metodyki nauczania, zwłaszcza religii.
Sopoćko jako kapelan wojskowy
Sopoćko jako kapelan wojskowy.
W 1927 roku został mianowany ojcem duchownym w Seminarium Duchownym w Wilnie. W 1928 roku otrzymał stanowisko zastępcy profesora na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie oraz wykładowcy w Seminarium Duchownym. Pełniąc funkcję ojca duchownego, ks. Sopoćko czynnie włączył się w życie Seminarium, animując niejednokrotnie różne akcje wśród alumnów. Był moderatorem Sodalicji Mariańskiej, Koła Eucharystycznego, Trzeciego Zakonu św. Franciszka, Koła Kleryków Związku Misyjnego Kleru i jako wykładowca homiletyki prowadził Koło Homiletyczne. Będąc uwrażliwiony i czynnie zaangażowany od początku swej pracy kapłańskiej w działalność na rzecz trzeźwości, do idei tej pragnął zapalić także alumnów Seminarium, przyszłych duszpasterzy W dobrowolnie przyjętej abstynencji postrzegał drogę do przeciwdziałania zagrożeniom alkoholizmu. W celu kształtowania postaw abstynenckich wśród alumnów i wdrażania ich w akcję trzeźwości założył w roku akademickim 1927/28 Koło Alumnów Abstynentów w Seminarium. W 1932 roku zwolniony z funkcji ojca duchownego, poświęcił się głównie pracy naukowej. Pracę naukową ks. Sopoćko traktował, jak sam zaznaczał, jako jedno z głównych zadań swego życia. W 1934 roku habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim w zakresie teologii pastoralnej i uzyskał stopień docenta. Pozytywnie zaopiniowany do tytułu profesora, nie uzyskał jednakże nominacji, z powodu trudności finansowych istniejących na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego. Pracy dydaktyczno-naukowej oddawał się aż do zamknięcia Uniwersytetu i Seminarium w czasie II wojny światowej. Jego dorobek naukowy z tego okresu ujawnił się w licznych publikacjach z dziedziny teologii pastoralnej, homiletyki, katechetyki i pedagogiki. Pozostawił też liczne opracowaniapopularnonaukowe z zakresu problematyki religijno-społecznej. Od 1926 roku pełnił posługę spowiednika w wielu zgromadzeniach zakonnych. W latach 1933-1936 był spowiednikiem i kierownikiem duchowym św. Faustyny Kowalskiej, pozostał powiernikiem jej duszy aż do jej śmierci w 1938 roku. Z jego inicjatywy powstał „Dzienniczek”.Zainspirowany jej objawieniami oddał się całkowicie szerzeniu prawdy i kultu Miłosierdzia Bożego. Siostra znalazła w nim współrealizatora i kontynuatora powierzonej w objawieniach misji szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego.
Okupacja. W czasie okupacji niemieckiej udało mu się szczęśliwie uniknąć aresztowania i przez dwa i pół roku ukrywał się w okolicach Wilna. W 1944 roku po wznowieniu działalności Seminarium Duchownego w Wilnie wykładał w nim aż do jego zamknięcia. Jednocześnie udzielał się w duszpasterstwie przy kościele św. Jana, katechizował, zorganizował potajemnie kurs katechetyczny.
Po "wyzwoleniu". W 1945 roku władze radzieckie zamknęły Seminarium Duchowne w Wilnie i relegowały do Białegostoku. Zagrożony aresztowaniem wyjechał w 1947 roku do Białegostoku. Tu objął wykłady w Seminarium ze swych specjalności: pedagogiki, katechetyki, homiletyki, teologii pastoralnej, teologii ascetycznej. Uczył też języka łacińskiego i rosyjskiego. W latach powojennych prowadził intensywną akcję trzeźwościową w ramach Społecznego Komitetu Przeciwalkoholowego. Przez cały czas był zaangażowany w szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego, co czyniło go coraz większym czcicielem Miłosierdzia Bożego. Wewnętrznie przekonany i coraz bardziej ubogacany pobożnością Miłosierdzia, nie tylko apostołował, ale też dorastał do wiernego świadka tej prawdy. Opublikował szereg dzieł o Miłosierdziu Bożym, zabiegał o ustanowienie święta, przyczynił się do namalowania pierwszego obrazu Jezusa Najmiłosierniejszego Zbawiciela, współtworzył Zgromadzenie Zakonne Sióstr Jezusa Miłosiernego.
Wśród wiernych na Poleskiej
Wśród wiernych na Poleskiej
W latach 1951-1958 zorganizował szereg miesięcz­nych i rocznych kursów katechetycznych dla zakon­nic i osób świeckich, a w latach 50-tych i 60-tych organizował także wykłady otwarte o tematyce religijnej przy parafii farnej w Białymstoku. W 1962 roku przeszedł na emeryturę, ale poświęcił się pracy duszpasterskiej w kaplicy przy domu zakonnym Sióstr Misjonarek św. Rodziny przy ul. Poleskiej. Dzięki własnym staraniom i przy pomocy sióstr doprowadził pod koniec lat 50. do rozbudowy kaplicy i stopniowo rozwinął przy niej duszpasterstwo. Mając więcej czasu pełniej oddał się posłudze duszpaster­skiej. Bogata osobowość kapłańska,jego duchowe urobienie i autorytet, wynikający z niezwykłych doświadczeń życiowych, a przy tym wielka skromność osobista przyciągały wiernych. W tym czasie czynił też starania zbudowania kościoła przy ul. Wiejskiej w Białymstoku. Niemalże do końca swych dni uczestniczył aktywnie w życiu diecezji, pracował naukowo, publikował. Zmarł w domu Sióstr Misjonarek 15 lutego 1975 r. Ks. Michał Sopoćko całe swoje życie poświęcił Bogu i Kościołowi. W całym swym życiu był człowiekiem czynu osadzonego jednocześnie na mocnej podbudowie duchowej. Wyróżniał się gorliwością apostolską i wynikającą z niej troską o dobro duchowe wiernych, otwartością na sprawy Kościoła i wymogi czasu, zaangażowaniem społeczno-narodowym, ofiarnością ipoświęceniem. W głębokiej wierze i autentyzmie życia duchowego należy doszukiwać się źródeł jego wielorakiej działalności. Jemu to bez wątpienia przysługuje obok św. Faustyny Kowalskiej zaszczytny tytuł Apostoła Miłosierdzia Bożego.
Kalendarium życia ks. Michała Sopocki
1-XI-1888 - narodziny Michała w Juszewszczyźnie na Wileńszczyźnie w rodzinie Wincentego i Emilii z domu
      Pawłowicz
20-XI-1888 - chrzest w kościele parafialnym w Zabrzeziu
1910 - wstąpienie do Seminarium Duchownego w Wilnie
15-VI-1914 - przyjęcie święceń kapłańskich w Wilnie
1914-1918 - posługa wikariusza w Taboryszkach
1918-1923 - studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego
1922-1924 - studia w Państwowym Instytucie Pedagogicznym
1926 - uzyskanie tytułu doktora w zakresie teologii moralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu
      Warszawskiego
1934 - uzyskanie habilitacji w zakresie teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu
      Warszawskiego
1919-1932 - pełnienie posługi kapelana wojskowego
1927-1932 - pełnienie funkcji ojca duchownego w Seminarium Duchownym w Wilnie
od 1926 - posługa spowiednika w wielu zgromadzeniach zakonnych żeńskich i męskich
od 1928 - stanowisko zastępcy profesora katedry teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym, wykłady
      z pedagogiki, homiletyki, katechetyki
1933-1936 - posługa spowiednika i kierownika duchowego św. Faustyny Kowalskiej, której powiernikiem
      był aż do jej śmierci w 1938
1947-1962 - pełnienie funkcji profesora w Wyższym Seminarium Duchownym w Białymstoku
15-II-1975 - śmierć i pochowanie na cmentarzu farnym w Białymstoku
4-XII-1987 - rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym
30-XI-1988 - ekshumacja i przeniesienie zwłok do kościoła Miłosierdzia Bożego w Białymstoku
20-IX-1993 - zamknięcie procesu na szczeblu diecezjalnym, przekazanie akt procesu do Kongregacji
      Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie
20-XII-2004 - ogłoszenie w Watykanie dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego

Siostry Jezusa Miłosiernego
Siostry Jezusa Miłosiernego

Założyciel Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Jedno z żądań przekazanych siostrze Faustynie w objawieniach dotyczyło założenia zgromadzenia zakonnego, którego celem byłoby upraszanie Miłosierdzia Bożego dla świata oraz szerzenie czci tegoż Miłosierdzia. 29 czerwca 1935 roku s. Faustyna usłyszała słowa Jezusa: „Pragnę, aby zgromadzenie takie było” (Dz. 437). Miało to miejsce w Wilnie w czasie rozmowy duchowej ze spowiednikiem ks. M. Sopocką. S. Faustyna ze szczególną wiarą przyjmowała słowa spowiednika. Zapisała: „Kapłan ten jest kierowany przez Ducha Bożego, przeniknął tajemnicę duszy mojej i najskrytsze tajemnice, które były między mną i Bogiem,o których mu jeszcze nigdy nie mówiłam, a to dlatego nie mówiłam, że ich sama dobrze nie rozumiałam i nie nakazał mi Pan wyraźnie, abym to powiedziała. Tajemnica ta jest taka, że Bóg żąda, aby było zgromadzenie takie, aby głosiło Miłosierdzie Boga światu i wypraszało je dla świata.Kiedy mnie zapytał ten kapłan, czy nie miałam takich natchnień, odpowiedziałam, że wyraźnych nakazów to nie miałam, jednak w jednej chwili przenikało jakieś światło do duszy mojej i przyszło mi zrozumienie, że Pan mówi przez niego” (Dz. 436). Po śmierci Faustyny ks. Sopoćko przejął misję tworzenia nowego zgromadzenia. Zawiązało się ono w latach 1941-1942 w Wilnie. Od roku 1939 na spotkania u ks. Sopocki uczęszczała Jadwiga Osińska, absolwentka filologii klasycznej USB w Wilnie. Zapragnęła ona wraz z kilkoma koleżankami poświęcić się wyłącznej służbie Bogu w zakonie. Po wakacjach spędzonych w domu Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Pryciunach oświadczyła ks. Sopoćce, że zamierza oddać się służbie Jezusowi, Najmiłosierniejszemu Zbawicielowi i założyć nowe zgromadzenie zakonne. Tym samym chciałaby podjąć się wypełnienia żądania skierowanego w objawieniach do siostry Faustyny. Do Osińskiej dołączyła wkrótce Izabela Naborowska, potem następne koleżanki, tak że na początku 1942 roku wyłoniła się sześcioosobowa grupa chętnych do podjęcia takiej formacji. Osińska i Naborowska rozpoczęły wspólne życie zakonne w 1947 r. w Myśliborzu. Zgromadzenie zostało zatwierdzone na prawach diecezjalnych w 1955 roku. Ks. Sopoćko poprzez obszerne listy-konferencje, rekolekcje głoszone dla sióstr wpływał na ich formację oraz nakreślał zarysy ideowego kształtu rodzącego się zgromadzenia. Wspierał je duchowo i materialnie. Za główny cel zgromadzenia przyjął krzewienie kultu Miłosierdzia Bożego i naśladowanie miłości Boga wobec nędzy ludzkiej przez pełnienie uczynków miłosierdzia. W swoim posłannictwie siostry realizują orędzie Miłosierdzia Bożego. Czynią to przez dzieła apostolskie i przez świadectwo swojego życia. Głównym rysem duchowości zgromadzenia jest kontemplacja Boga w Jego Miłosierdziu, bezgraniczne zaufanie oraz naśladowanie Jezusa poprzez pełnienie uczynków miłosiernych, zwłaszcza wobec najbardziej potrzebujących. Obok tegoż zgromadzenia powstał także, w oparciu o pozostałe kandydatki z wileńskiej szóstki świecki Instytut Miłosierdzia Bożego, który tym samym z racji na swe początki również należy uznać za dzieło rozpoczęte przez ks. Sopoćkę.

Siostra Dominika Steć
Siostra Dominika Steć
ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego
(Nie)zwykły święty
Chodząc śladami księdza Sopocki można zobaczyć, jak prosta jest świętość, a jednocześnie taka trudna. Ks. Sopoćko realizował świętość jako zwykłą codzienność, jako odpowiedź na każdą sytuację, w jakiej go stawiał Pan Bóg. Dla mnie osobiście ten człowiek naśladował Jezusa takiego zwykłego, idącego drogą w Galilei, łuskającego zboże, biorącego na ręce dzieci, Jezusa, który pochyla się nad każdym potrzebującym. Ks. Sopoćko uczył, że miłosierdzie to wychodzenie naprzeciw wszelkiej nędzy ludzkiej i tego trzeba się uczyć. Moje chodzenie śladami ks. Sopocki to odkrywanie tego, że trzeba się modlić o otwarte oczy, by dostrzegać tę nędzę, to, co Bóg stawia na naszej drodze, taki mały pyłek czasami, który trzeba dostrzec, żeby ten pyłek nie zaprószył oka, nie zaprószył czegoś, co może być drogocenną perłą.
Siostra Dominika Steć - ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego

Wspomnienia o ks. Sopoćce. Jestem szczęśliwa, że mogłam się spotykać z ks. Sopocką i to przez dość długi czas. Gdy sprowadziliśmy się tutaj, ks. Michał posługiwał w kaplicy SS. Misjonarek Św. Rodziny. Msze jego były przebogate. Przychodziło na nie bardzo dużo ludzi. Jeśli ktoś chciał się wyspowiadać u ks. Sopocki, musiał czekać w długiej kolejce. Wychodziło się z tych spowiedzi lekkim, umocnionym. Zawsze ks. Sopoćko mówił o Miłosierdziu Bożym. Ponieważ nie można było głosić kultu miłosierdzia w oparciu o objawienia siostry Faustyny mówił nam, że możemy odmawiać modlitwy ku czci miłosierdzia prywatnie. Mszę św. odprawiał zawsze z wielkim namaszczeniem. Gdy po Soborze Watykańskiem II zaczął odprawiać Mszę na ołtarzu wysuniętym do przodu i tabernakulum miał z tyłu, widać było, że nie mógł znaleźć sobie miejsca. Gdy podawał Komunię, człowiek czuł,, że przyjmuje coś nadzwyczajnego. Nigdy nie myślałam, że jest on profesorem. Okazało się dopiero potem, że ma tyle tytułów; a zawsze był taki pokorny. Nie wywyższał się, pomagał innym. Pochylał się nad ubogimi. Nie był wylewny ale jeżeli było potrzeba, to okazał serdeczność. Był wyciszony zrównoważony obserwował człowieka.Pamiętam kilka sytuacji związanych z ks. Sopocką. Często pomagałam siostrom w kaplicy. Byłam kiedyś świadkiem pewnego wydarzenia. Przyszedł naciągacz, który nie miał butów. Zwrócił się o pomoc do ks. Sopocki. Gdy ksiądz usłyszał, że człowiek ten nie ma butów, niewiele myśląc oddał mu swoje nowe buty, które siostry kupiły mu na święta, ponieważ jego stare buty były już bardzo sfatygowane. Gdy jedna z sióstr zapytała, co robi, odpowiedział, że on ma buty, a ten człowiek nie ma butów. Siostry modliły się zawsze za dusze zmarłych. Któregoś dnia brakowało im czasu, więc poprosiły mnie, żebym poprowadziła różaniec. Nie znałam po kolei tajemnic różańca. Siostra kazała mi wziąć książeczkę i czytać. Miałam słaby wzrok, więc nie mogłam czytać. Zrobiło mi się przykro i popłakałam się. Naszej rozmowie przysłuchiwał się ks. Sopoćko. Podszedł do mnie, wziął mnie za ramiona, przytulił i powiedział: „Chodź, dziecko, ja cię nauczę”. Uczył mnie różańca, mówiąc o Miłosierdziu Bożym. Następnie mnie przeegzaminował. Do tej pory odmawiam różaniec.Gdy klerycy przychodzili do księdza zdawać egzamin, robili różne psikusy. Ksiądz to widział, ale nigdy nie zwrócił uwagi. Udawał, że nie widzi. Marzeniem księdza było wybudowanie w tym miejscu kościoła, żeby ludzie nie marzli, nie mokli. Przykro mu było, że jest już w podeszłym wieku i nie może podjąć się budowy. Mamy tu teraz dwa kościoły: Miłosierdzia Bożego i Świętej Rodziny Moje osobiste przekonanie jest takie, że kościoły te powstały za przyczyną księdza Sopocki. Wszystkie swoje oszczędności ksiądz przekazał na budowę kościoła pw. Miłosierdzia Bożego. Teresa Matysewicz

Pokój na Poleskiej, w którym mieszkał przed śmiercią

Pokój na Poleskiej, w którym mieszkał przed śmiercią

Księdza Sopoćko pamiętam od 1957 roku. Mieszkał wówczas na ulicy Złotej. Gdy przechodził obok naszego domu, dzieci wybiegały powiedzieć mu „Pochwalonego”, a on dawał im cukierki. A potem poznałem ks. Sopoćkę, gdy przeprowadziłem się tutaj z żoną. Gdy ksiądz przeprowadził się do domu sióstr, naprawiałem mu okna, maszynę do pisania, biurko (ksiądz zawsze coś notował), usługiwałem mu do Mszy św. Kiedyś zawołał mnie i powiedział, że przywiózł obraz z Krakowa od sióstr św. Faustyny. Zamierzał porozmawiać z ówczesnym ks. bp. Gulbinowiczem, żeby obraz ten umieścić w kościele farnym. Biskup się zgodził. Ksiądz Sopoćko był z tego powodu bardzo zadowolony. Z czasem dowiedziałem się, że ks. Sopoćko pozował do tego obrazu. Ksiądz dawał ludziom książeczki z modlitwami do prywatnego odmawiania. Ks. Sopoćko był bardzo miły każdego zrozumiał. Był bardzo skromny każdy mógł z nim porozmawiać. Zawsze nawiązywał do Miłosierdzia Bożego, zachęcał do przebaczania. Pomagał rozbudowywać kaplicę. Wszystko polecał Jezusowi Miłosiernemu. Przychodził tu do niego ks. bp Gulbinowicz, który był jego uczniem. Pewnego dnia ks. Sopoćko poszedł do łazienki się wykąpać i był taki słaby że stracił przytomność. Siostra prosiła mnie, żeby przyjść i mu pomóc. W Środę Popielcową ostatni raz odprawił Mszę świętą. W czwartek już źle się czuł, a 15 lutego wieczorem zmarł. Józef Matysewicz
Przeprowadziliśmy się tutaj w 1974 roku i przychodziliśmy do kaplicy na Mszę świętą. Ksiądz był już wówczas chory. Pamiętam, jak pomagano mu się ubierać. Nie było wówczas mikrofonów; a on mówił cichutko, przez język. Jego kazania były piękne, oparte na przykładach z życia. Człowiek wsłuchiwał się, żeby usłyszeć. Teresa Topolewicz
Zamieszkaliśmy w tej części Białegostoku w 1972 roku. Nie wiedzieliśmy że to jakiś wyjątkowy kapłan. Codziennie szedł do kaplicy koło naszych okien i myśmy nieraz przyglądali się jemu. Z początku jak przychodziliśmy tu do kościoła, to było trzech księży. Jedna pani kiedyś powiedziała mi, że u nas jest kapłan, który namalował obraz Jezusa Miłosiernego, ale ja kompletnie nic nie wiedziałam. Pod koniec swego życia zamieszkał już przy kaplicy. Pięknie odprawiał Mszę. Uderzyło mnie to, że bardzo dużo wymagał od siebie. Ledwie dał radę chodzić, a mimo to odprawiał Mszę. Ministranci pomagali nieraz mu się odwrócić, gdy był przy tabernakulum. Ludzie do niego podchodzili do Komunii Świętej. Pamiętam jedną z wielu spowiedzi u niego. Mówił wówczas o Miłosierdziu Bożym. Jego głos słyszę do tej pory. Był tak wielkim człowiekiem, a jednocześnie był dostępny dla każdego. Był bardzo pokorny. Dziękuję Bogu, że spotkałam ks. Sopoćko i że jego duch został w naszym mieście nazywanym Miastem Miłosierdzia. Uważam, że ks. Sopoćko czuwa nad nami. Helena Duchnowska

Pogrzeb ks. Sopoćki

Pogrzeb ks. Sopoćki

Byłam związana z Farą i nie miałam sentymentu do tej kaplicy. Przychodziłam tu tylko wówczas, gdy padało i było zimno. Nie wiedziałam, którą Mszę odprawia ks. Sopoćko. Przyznać muszę z bólem, że starałam się nawet na jego Mszach nie być, bo dzieci małe, biegały kręciły się, a ks. Sopoćko odprawiał Msze powolutku. Pamiętam, jak pomalutku się odwracał, z jakim namaszczeniem trzymał Pana Jezusa w ręku. Nigdy nie byłam u niego u spowiedzi. Ale pamiętam pewien fakt. Moje dzieci były chore. Biegłam pewnego dnia do lekarza. Stanęła przede mną pewna siostra zakonna i spytała, jak trafić na pogrzeb ks. Sopocki. Rozpoznałam w niej moją katechetkę sprzed lat. Przyprowadziłam ją do kaplicy i zdębiałam z wrażenia. Miałam w pamięci biednego księdza staruszka, w biednej sutannie, która była nie czarna, a szara, tak była skromna i zniszczona, a ujrzałam go w trumnie leżącego w purpurowym ornacie, z krzyżem. I mam go przed oczyma do dzisiaj. Należę do Stowarzyszenia Miłosierdzia, chodzę codziennie na koronkę na 15 i spłacam codziennie ten dług, że go nie doceniałam. Doświadczam teraz wielu łask przez wstawiennictwo ks. Sopocki. Krystyna Dobkowska

Relikwie bł. ks. Michała Sopoćko

Relikwie bł. ks. Michała Sopoćko

Przychodzę do kaplicy od 1958 roku. Pamiętam ks. Sopoćkę jako bardzo skupionego, życzliwego ludziom kapłana. Nie miałam osobistego bliskiego kontaktu z nim. Był on cichy, zamknięty w sobie, nie ze względu na wynoszenie się nad innych, ale tak jakby był nie z tego świata. Zapamiętałam po dzień dzisiejszy, jak odmawiał „Zdrowaś Maryjo”. Podkreślał wyraz, że trzeba się modlić już teraz, w tej chwili. Spowiadałam się u niego kilka razy; pamiętam te jego pouczenia: krótkie, ale dogłębne. Był więźniem konfesjonału. Zawsze miał czas dla penitentów, nigdy się nie spieszył. Pamiętam też jego skupienie przy ołtarzu, tak jakby myślami był w niebie. Był cichy spokojny. Nie pamiętam jego uśmiechu. Żył życiem wewnętrznym. Był jakby wewnątrz siebie. Nawet gdy szedł, był skupiony. Helena Rymaszewska

Kaplica Matki Bożej Królowej Polski

Kaplica Matki Bożej Królowej Polski (kościół Bożego Ciała w Łomży). Po lewej stronie ołtarza umieszczone są relikwie bł. księdza Michała Sopoćki piewcy Miłosierdzia Bożego, natomiast po prawej stronie bł. Ojca Honorata Koźmińskiego.

Poznałem ks. Sopoćkę w 1954 roku, kiedy wstąpiłem do Seminarium Duchownego w Białymstoku. Byłem tam tylko dwa lata i na własną prośbę przeszedłem do księży filipinów w Gostyniu. Ks. Sopoćko uczył mnie łaciny i języka rosyjskiego. Dla ks. Sopocki był to bardzo trudny czas. Miał wtedy zakaz mówienia o objawieniach s. Faustyny. Dla niego było to strasznym cierpieniem. Posłuszny Kościołowi podporządkował się temu. To był średniej budowy mężczyzna, lekko przykości, stateczny, zawsze poważny, skupiony. Codziennie odprawiał Mszę św. na chórku w naszej kaplicy. Długo się modlił przed Mszą świętą i po Mszy. Przychodził na wykłady spokojny, poważny. Zasadniczo nie żartował. Był wymagający i słusznie. Mieliśmy do niego wielki szacunek. Do dzisiaj pamiętam, choć minęło przeszło 50 lat, jak on ciągle wracał do modlitwy „Pod Twoją obronę”. Trzy wezwania: „Z Synem swoim nas pojednaj”, i ciągle tłumaczył, „oddawaj” i „polecaj”. Dzisiaj kiedy odmawiam „Pod Twoją obronę”, przypominam sobie księdza Sopoćkę. Ostatni raz widziałem go na egzaminie w 1956 roku. Przy egzaminie wymagał, aby kleryk umiał to, czego on nauczał. Mimo że był bardzo wymagający, większość kleryków do niego chodziła do spowiedzi. Do studentów odnosił się z szacunkiem. Nigdy nikogo nie poniżał, nie wyśmiewał. Był bardzo skromny. Ks. Lucjan Pańkowski Wykorzystane w publikacji zdjęcia pochodzą z Archiwum Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego
Źródło:
Ks. Michał Sopoćko Piewca Miłosierdzia Bożego
Oprac. Agnieszka Chrostowska
Głos Katolicki 2008

Copyright © 2009-2017 PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA p.w. BOŻEGO CIAŁA W ŁOMŻY